O mnie

Cześć jestem Justyna, miłośniczka ciepłej herbaty i grubego kocyka. Ksiażkoholiczka pożerająca wszystko od dramatu po komedie. Prywatne żona i matka, która gdy tylko może ucieka do świata marzeń.

Ostatnie Posty

Smakosz, Alex Forest

„Smakosz” to kryminał, który smakuje inaczej. Jego autorem jest Alex Forest i został on wydany Wydawnictwie Ostre Pióro. Premiera była 30.05.2025 r.

Już na samym wstępie trzeba wspomnieć, że książka jest przepięknie wydana z dbałością o każdy detal. Ma barwione brzegi, które uwielbiam i jestem w nich po prostu zakochana i do tego ta okładka. Okładka przyciąga wzrok i daje do myślenia. „Smakosz” wciąga już od pierwszej strony, trzyma i nie zamierza wypuścić do samego końca. Głównym bohaterem jest Olivier Davis, który wraz ze swoją żoną mieszka w nowym Jorku. Ona jest malarką i tworzy swoje obrazy w domu.

To doświadczenie było dla Emily niezwykle kształcące. Pojęła, że jako artystka nie tylko tworzy piękne obrazy, ale także zagłębia ludzką naturę. Portret Smakosza z Central Parku stał się dla niej nie tylko symbolem tego, jak cienka jest granica między rzeczywistością a wyobraźnią, między tym co widoczne, a tym, co ukryte w cieniu”.

Davis jest doświadczony śledczym, który musi zmierzyć się z seryjnym mordercą, który grasuje w Central Parku. Społeczeństwo jest wstrząśnięte, miasta ogarnia panika i wybierana jest coraz większa presja na złapanie sprawcy, który uprowadził cztery kobiety.

Wiedziałem, że na jednej kobiecie nie poprzestanę. Te emocje, które towarzyszyły podczas porwania, były i jak za życie najczystszej dawki heroinę. Nie wiem jeszcze, co z nią zrobią. Czasem przecież warto zwolnić tempo, poczekać na rozwój wydarzeń, otworzyć się na nieznane i pozwolić sobie na chwilę refleksji”.

Sprawca – morderca nie odpuszcza i zawsze jest o krok przed śledczymi. Jego działania są skrupulatnie zaplanowane, tak by nie zostawić żadnego śladu, ale do czasu. Z czasem najlepszy plan zaczyna się walić a pewność siebie zaczyna być zgubna..

Na początku była euforia, adrenalina. To było jak skok ze spadochronem… bez spadochronu. Miałem wrażenie, że zabijam je dla ich dobra, że śmierć je uwalnia”.

Czytając tą historię nie jednokrotnie miałam ciary i choć nie jestem zbyt wrażliwa, to pewne sceny mnie obrzydzały. Już podczas lektury z łatwością wytypowałam sprawcę. I wiecie co? Nie myliłam się! Jak już wspominałam na początku ta historia wciąga i daje do myślenia. Więc jeśli szukacie czegoś mocniejszego z deszczykiem, to ta pozycja jest idealna!

PS Dajcie znać czy lubicie gdy książka jest tak pięknie wydana?

 

Jesień na cmentarzu zawsze miała w sobie coś przyjmującego. Liście spadające z drzew tworzyły na ścieżkach kolorowe dywany, a chłodny wiatr przenikał ubrania, przypominając o zbliżającej się w zimie. Słońce tylko udawało ciepło – blade promienie, sączące się przez nagie gałęzie, rzucały długie, niepokojące cienie, sprawiając, że cały cmentarz wydawał się miejscem zawieszonym między światem żywych a umarłych”.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *