O mnie

Cześć jestem Justyna, miłośniczka ciepłej herbaty i grubego kocyka. Ksiażkoholiczka pożerająca wszystko od dramatu po komedie. Prywatne żona i matka, która gdy tylko może ucieka do świata marzeń.

Ostatnie Posty

Wywiad z Arleta Tylewicz

 

 

 

1.  Skąd wziął się pomysł na „Alibi na kłamstwo”? Czy była to historia inspirowana konkretną sytuacją, czy raczej obserwacją ludzkich relacji?

Po trosze jedno i drugie. Lubię obserwować ludzi i ich relacje, to pobudza moją wyobraźnię. Potem z różnych historii układam fabułę i robię miks na potrzeby książki.

 

 

 

 

2.  Czy pisząc tę książkę, miała Pani jasno określony przekaz, czy raczej pozwoliła Pani historii prowadzić się samej?

Zawsze od początku wiem o czym chcę napisać, co jest problemem, a potem opowiadam historię, która w trakcie jeszcze się układa. Tak jest ciekawiej, bo bohaterowie czasem mnie zaskakują.

 

 

3.  Która z postaci była dla Pani najtrudniejsza do napisania i dlaczego?

Chyba główna bohaterka w „Alibi na kłamstwo”. Michalina nie jest jednoznaczna. W niektórych sytuacjach postępuje nie tak jak z założenia powinna się zachować. To sprawia, że jest bardziej naturalna i mniej przewidywalna, ale jednocześnie trudna do ogarnięcia dla autora.

4.  Gdyby mogła Pani dać swojej bohaterce jedną radę – jaka by to była?

Nie odważyłabym się jej doradzać. Życie jest strasznie pokręcone, a ludzie jeszcze bardziej. Czasem wydaje się, że wszystko jest oczywiste i należy zrobić coś tak a nie inaczej, a potem okazuje się, że należało zrobić coś zupełnie odwrotnego. Sama wiele razy robiłam coś co wydawało mi się błędem, a potem w perspektywie czasu okazywało się, że to było bardzo dobre posunięcie.

5.  Czy kiedykolwiek w życiu potrzebowała Pani „alibi na kłamstwo”?

Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Jestem osobą dość asertywną i wyznaję zasadę, że lepsza najgorsza prawda niż najpiękniejsze kłamstwo. Jednak wiem na pewno, że czasem warto zamilknąć.

 

6.  Czego nauczyła Panią ta książka – jako kobietę, nie tylko jako autorkę?

Pisząc ją, kolejny raz przypomniałam sobie, jak skomplikowani są ludzie, jak różne mają charaktery oraz, że nie wszystko w życiu jest czarno-białe.

 

7.  Gdyby miała Pani streścić przesłanie książki w jednym zdaniu – jakie by ono było?

To może zrobię to w dwóch zdaniach.

Jeśli wiesz, że popełniłaś błąd, staraj się go naprawić, a jeśli nie ma takiej możliwości stań z otwartą przyłbicą i ponieś konsekwencje swoich poczynań. Żyj jak najlepiej potrafisz i nigdy nie krzywdź innych.

8.  Czy ma Pani swoje rytuały rozpoczynania nowego projektu?

Robię swoje, jak co dzień skupiam się na prozaicznych czynnościach, ale wbrew pozorom moja głowa wciąż pracuje nad fabułą książki. To może trwać kilka dni albo tygodni. Gdy już ustalę, co ma być problemem, pojawia się główna postać i zarys historii, wtedy siadam i zaczynam pisać.

9.  Jak wygląda moment, w którym wie Pani, że z pomysłu „może być książka”, a nie tylko opowiadanie w głowie?

To zakładam już na samym początku. Gdy w mojej głowie pojawia się rozbudowana fabuła wiem, że tekst będzie pełnometrażowy. Lubię mieć taki plan zanim jeszcze zacznę pisać.

10.  Jak radzi sobie Pani z momentami twórczego zastoju?

Bardzo trudno. Właśnie teraz mam taki zastój. Jestem na etapie, że nie wiem czy chcę dalej tworzyć powieści, czy może to już koniec mojej przygody z pisarstwem. To bardzo frustrujące.

 

11.  Czy bywa Pani wobec siebie surową redaktorką?

Bardzo surową. W trakcie pisania jestem pełna wątpliwości i wiele poprawiam. Do końca wydaje mi się, że powieść jest nie taka jak powinna. Dopiero gdy tekst idzie do druku, zamykam temat i staram się już o nim nie myśleć. I nawet gdy pojawiają się takie myśli, to szybko je  od siebie odsuwam.

12.  Czy dziś napisałaby Pani swoją pierwszą książkę inaczej?

Pewnie tak, bo dziś piszę troszkę inaczej, ale nie chciałabym zaczynać od nowa czegoś, co już raz zostało napisane. To byłoby zbyt nudne.

 

13.  Co jest większą satysfakcją: moment napisania ostatniego zdania czy pierwsza reakcja czytelnika?

Zdecydowanie pierwsza reakcja czytelnika, zwłaszcza jeśli książka się spodoba. Kiedy piszę ostatnie zdanie, wiem, że to nie koniec pracy. Czeka mnie jeszcze współpraca z redaktorką, korektorką oraz skład i łamanie tekstu. Potem szukanie pomysłu na tytuł i okładkę. Dopiero pojawienie się książki w księgarniach kończy moją pracę. Teoretycznie temat jest już zamknięty, ale w rzeczywistości wtedy zaczyna się promocja książki, co też pochłania sporo czasu. Dlatego jeszcze raz podkreślę, że czytelnik i jego reakcja są dla mnie najważniejsze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *