Cześć moi drodzy ! Dziś mam do was pytanie: Czy lubicie ładnie wydane książki? Ja przyznaję się bez bicia, że lubię i to bardzo! Jestem jak sroka okładkowa. Wydawnictwo Skarpa Warszawska nie zwalnia tempa i nas zaskakuje niezwykłym wydaniem książki autorstwa Lisa Graf pt.”Lindt & Sprungli”. Całość okładki utrzymana jest w ciepłej, eleganckiej kolorystyce czerwieni i złota, kojarzącej się z luksusem i czekoladą. Górna część okładki stylizowana jest na tabliczkę czekolady, co bezpośrednio nawiązuje do tematyki książki. Tytuł zapisano złotą, ozdobna czcionką, a nazwisko autorki umieszczono nad nim prostym, klasycznym pismem. Centralnym motywem ilustracyjnym jest kobieta i chłopiec ubrani w stroje z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Całość sprawia wrażenie klasyczny i elegancki, zapowiadając ciepłą, historyczną opowieść z nutą rodzinnej tajemnicy i smaku czekolady. Głównym bohaterem jest Rudolf, który mieszka w Zurychu a jego ojciec jest cukiernikiem. Ciężko pracuje każdego dnia, ponieważ wierzy, że tylko w ten sposób można coś osiągnąć. Jednak Rudolf nie podziela zdania ojca i ma zupełnie inne wyobrażenie o swojej przyszłości. Wie, że chce robić czekoladę! Jako młody chłopak wyrusza w wędrówkę czeladniczą, by zdobyć odpowiednią wiedzę. Będąc dorosłym mężczyzną dalej dąży do tego by spełniać swoje marzenia. Dużym wsparciem jest dla niego żona Katharina i przyjaciel Fluckiger. Rudolf wraz z żoną otwierają pierwszą w Zurichu „Confiserie Sprungli”, serwującą ciastka, praliny i czekoladę. Czekoladę, która rozpływa się w ustach i przyśpiesza bicie serca. Rudolf wie, że tylko dzięki odważnym decyzjom i ryzyku jest w stanie coś osiągnąć. Umiejętnie wykorzystuje szanse, które dostaje od losu. Mam nadzieję, że was zainteresowałam i dacie jej szansę? Gwarantuję, że czeka was pachnąca czekoladą opowieść o spełnianiu marzeń i budowaniu marki, która stała się światowym fenomen. Ja z tą książką spędziłam miłe chwile i trudno mi było się oderwać od lektury.
Serdecznie polecam!!!
„Katharinę obudził lekki ból brzucha, który zwykle bardzo ją męczył. Ale teraz miała ochotę krzyczeć z radości. Cały świat wyglądał nagle inaczej. Szary cały od trosk, które spowijają wszystko przez ostatnie tygodnie, znikną. Kiedy Katharina podeszła do okna swojego pokoju na poddaszu, miała wrażenie, że górzysta panorama miasta przesunęła się bliżej, a temperatura wspięła się na przyjemnie łagodny poziom. Niespodziewany powie fenu sprawił, że poczuła wiosnę, a później, w drodze do kościoła, zauważyła pierwsze bladożółte pierwiosnki”.


