Hej bookholicy lubicie czytać romanse? Dziś mam dla was moją opinią książki pt. „Fly butterfly” autorstwa Rozalia Trawińska. Książkę otrzymałam od @joannaczyta.
„Jutro zaczynam nowy rozdział. To co do tej pory znałam, zostawiam za sobą. Mam zamiar wejść do świata, który do tej pory znałam tylko z książek czy filmów”.
Bohaterką tej książki jest Juliette Keelley, która zawsze kierowała się rozsądkiem i wszystko miałam zaplanowane. Dzień przed ślubem nagrywa swojego narzeczonego na zdradzie. Zdenerwowana i pełna gniewu dopuszcza się do zniszczenia mu samochodu. Okazało się, że w pośpiechu i nerwach pomyliła auta i zniszczyła bardzo drogie auto Seta Reida, niebezpiecznego i bardzo przystojnego właściciele klubów nocnych w Miami. Gdy prawda wychodzi na jaw, to Set proponuję Juliette układ i zaczyna się między nimi gra…
„Jest mi z nim naprawdę cholernie dobrze, wywołuje u mnie emocje, których nigdy wcześniej nie potrafił wywołać… Czuję jak w jego towarzystwie latające motylki atakują moje ciało i unoszę się wraz z nimi… Czy to jest miłość?”.
Historia coraz bardziej wciąga i lekko trzyma w napięciu. Jesteśmy bardzo ciekawi jak rozwinie się ich relacja… Sceny bliskości są napisane ze smakiem i wyczuciem. Choć to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki, to ta książka bardzo mi się podobała. Jak dla mnie za dużo jest to powiązań do Greya. W tej książce każdy znajdzie coś dla siebie. Więc jeśli szukacie intensywnego gorącego romansu z wątkiem erotycznym, to ta książka jest idealna. Nie zwlekajcie za długo z lekturą.
„Stado motylków zaczęło moment realnie trzy pod skrzydłami w moim brzuchu. Moje serce przyśpieszyło, biło tak szybko jak nigdy dotąd. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiego uczucia. Nie miałam pojęcia co odpowiedzieć. Żadne słowo nie chciało wyjść z moich ust”.


