„Kosmos”. Tom II – Emilia Chabior
Są takie książki, które po prostu się czyta. Są też takie, które zostają w głowie na długo po odłożeniu na półkę. „Kosmos”. Tom II Emilii Chabior zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To kontynuacja historii rozpoczętej w pierwszym tomie – opowieści o ludziach, którzy mają za sobą trudne doświadczenia, własne lęki, ograniczenia i bagaż przeszłości, a mimo tego próbują znaleźć swoje miejsce obok drugiego człowieka. Drugi tom jeszcze mocniej skupia się na tym, co dzieje się wtedy, gdy samo uczucie już nie wystarcza. Bo kochać kogoś to jedno. Zaufać, postawić granice i pozwolić sobie na poczucie bezpieczeństwa – to zupełnie inna historia. Drugi tom został określony jako hybrydowa powieść psychologiczna, w której ważne miejsce zajmują bezpieczeństwo, neuroodmienność oraz różne sposoby okazywania i przeżywania miłości. Historia nie skupia się wyłącznie na romantycznym uczuciu. Autorka pokazuje relację jako coś znacznie bardziej skomplikowanego – jako przestrzeń, w której trzeba nauczyć się słuchać drugiej osoby, respektować jej granice i jednocześnie nie zgubić własnych potrzeb. I właśnie to podobało mi się w tej historii najbardziej. Nie dostajemy tutaj cukierkowej wizji miłości, w której wystarczy się zakochać, a wszystkie problemy magicznie znikają. Wręcz przeciwnie. Bohaterowie muszą zmierzyć się z tym, co przynosi przeszłość. Z tym, czego nie da się wymazać jednym gestem. Z lękiem, niepewnością i konsekwencjami wcześniejszych doświadczeń.
Opis książki mówi o budowaniu domu w miejscu, gdzie wcześniej istniał jedynie „system przetrwania”. I jest to bardzo trafna metafora tej historii.
Bo czym właściwie jest dom? Nie zawsze czterema ścianami. Czasami domem jest człowiek, przy którym możemy wreszcie przestać być czujni. W wielu romansach miłość przedstawiana jest jako wielkie emocje, namiętność, dramatyczne wyznania i spektakularne gesty. „Kosmos”. Tom II pokazuje coś innego. Tutaj ogromne znaczenie ma spokój. I bardzo podoba mi się takie podejście. Bo przecież prawdziwa bliskość nie zawsze wygląda jak fajerwerki. Czasami wygląda jak możliwość powiedzenia: boję się. Jak świadomość, że druga osoba nie wykorzysta naszej słabości przeciwko nam. Jak respektowanie granicy. Jak obecność wtedy, kiedy nie mamy siły mówić. Autorka pokazuje, że miłość może być cicha, ale jednocześnie niezwykle silna. I chyba właśnie dlatego ta historia tak mocno skłania do refleksji. Jednym z ważnych tematów powieści jest neuroodmienność. To temat, który wymaga ogromnej wrażliwości, ponieważ bardzo łatwo sprowadzić go do stereotypów. Tymczasem w „Kosmosie” jest on elementem szerszej opowieści o tym, że ludzie mogą zupełnie inaczej odbierać świat, emocje i relacje. I nie oznacza to, że jedna osoba czuje mniej. Czasami po prostu czuje inaczej. To bardzo ważne przesłanie tej książki.
Autorka przypomina, że zanim ocenimy czyjeś zachowanie, warto spróbować zrozumieć, z czego ono wynika. To, co dla jednej osoby jest oczywiste, dla innej może być ogromnym wyzwaniem. Dlatego „Kosmos” jest nie tylko historią o uczuciu. Jest również historią o akceptacji, empatii i próbie znalezienia wspólnego języka.
Jednym z głównych problemów bohaterów jest również przeszłość. A przecież przeszłość nie zawsze zostaje tam, gdzie ją zostawiliśmy. Czasami wraca. W postaci wspomnień. Lęków. Nieufności. Reakcji, których sami do końca nie rozumiemy.
W drugim tomie przeszłość ponownie daje o sobie znać, a uczucia bohaterów zostają wystawione na próbę. Nie jest to jednak typowa, gwałtowna konfrontacja. W opisie książki podkreślono, że zagrożenie ma charakter raczej cichy, konsekwentny i systemowy. To właśnie sprawia, że napięcie działa na czytelnika. Nie zawsze trzeba krzyczeć, żeby wywołać niepokój. Czasami najbardziej przerażające jest to, co dzieje się po cichu. Jedna z rzeczy, które szczególnie zapadają w pamięć, to sposób przedstawienia granic. Granica nie musi być murem. Nie musi oznaczać odrzucenia drugiego człowieka.
W „Kosmosie”. Tom II bliskość nie oznacza rezygnowania z siebie. Wręcz przeciwnie – żeby naprawdę stworzyć relację, trzeba najpierw nauczyć się rozpoznawać własne potrzeby. I chyba właśnie dlatego ta książka może przemówić do wielu osób. Bo każdy z nas ma jakieś granice. Tylko nie każdy potrafi je nazwać.
Emilia Chabior nie pisze wyłącznie po to, żeby opowiedzieć historię. Jej książka ma w sobie dużo refleksji i symboliki. Już sam tytuł – „Kosmos” – nabiera tutaj dodatkowego znaczenia. Każdy człowiek jest przecież trochę jak osobny wszechświat. Mamy własne planety, własne orbity, własne czarne dziury, miejsca, do których nie wpuszczamy nikogo. A kiedy pojawia się druga osoba, trzeba nauczyć się poruszać po dwóch różnych światach. To nie zawsze jest łatwe. Ale właśnie dlatego może być piękne.
Ciekawym elementem jest również podział powieści na rozdziały, których tytuły mają symboliczne znaczenie. Znajdziemy między innymi „Serce z granitu”, „W ciszy”, „Nóż”, „O krok za daleko”, „Timeout”, „Offline”, „Sklejanie”, „Synchronizacja” czy „Dom”. Już same te nazwy można potraktować jak mapę emocjonalnej drogi bohaterów. Bardzo podoba mi się taki zabieg, ponieważ pokazuje, że tytuły rozdziałów nie są przypadkowe.
„Kosmos”. Tom II zostawia czytelnika z wieloma pytaniami:
Czy można nauczyć się ufać po tym, jak ktoś wcześniej odebrał nam poczucie bezpieczeństwa❓
Czy miłość może uleczyć wszystkie rany❓
Czy można kochać drugą osobę i jednocześnie stawiać jej granice❓
Jeżeli spodziewacie się lekkiej historii romantycznej, w której wszystko wydarzy się szybko i bez większych komplikacji, ta książka może Was zaskoczyć.
To przede wszystkim powieść o człowieku.
O jego emocjach. O samotności. O potrzebie akceptacji.
O tym, jak trudno czasami pozwolić komuś się do siebie zbliżyć. O tym, że można być silnym, odnoszącym sukcesy człowiekiem, a jednocześnie wewnętrznie zmagać się z ogromnym poczuciem zagubienia. I o tym, że czasami największą odwagą nie jest walka. Największą odwagą jest pozwolić sobie na spokój. To właśnie jedno z najważniejszych przesłań drugiego tomu – siła nie zawsze musi być głośna. Czasami największą siłą jest bezpieczeństwo, które budujemy krok po kroku.
„Kosmos”. Tom II to książka, którą warto czytać uważnie. Nie tylko dla samej historii, ale również dla tematów, które autorka porusza. To opowieść o relacji, ale przede wszystkim o uczeniu się drugiego człowieka. O tym, że każdy z nas ma własny język emocji. O tym, że nie zawsze potrafimy powiedzieć, czego potrzebujemy. I o tym, że czasami ktoś musi wykazać się ogromną cierpliwością, abyśmy wreszcie uwierzyli, że możemy czuć się bezpiecznie. Najbardziej doceniam w tej historii właśnie jej emocjonalność. Nie próbuje na siłę udowodnić, że miłość rozwiązuje wszystkie problemy. Pokazuje raczej, że miłość może być początkiem drogi – ale później trzeba jeszcze wykonać wiele kroków. Trzeba nauczyć się rozmawiać. Słuchać. Szanując granice – być blisko.
I przede wszystkim nie próbować zmieniać drugiego człowieka w kogoś, kim nie jest.
„Kosmos”. Tom II poleciłabym szczególnie osobom, które lubią:
- powieści obyczajowe z mocnym wątkiem psychologicznym, ❤️
- historie o miłości pokazanej w bardziej dojrzały sposób,
- tematykę neuroodmienności,
- książki skłaniające do refleksji,
- nietypową symbolikę i metafory,
- historie o akceptacji i budowaniu relacji,
- opowieści o poszukiwaniu własnego miejsca i poczucia bezpieczeństwa.
Jeśli czytaliście pierwszy tom, drugi jest naturalnym krokiem – rozwija rozpoczętą historię i jeszcze mocniej zagłębia się w emocjonalny świat bohaterów. To książka o tym, że dwoje ludzi może pochodzić z zupełnie różnych światów, a mimo to próbować stworzyć wspólną przestrzeń. O tym, że miłość nie zawsze jest głośna. Że granice nie muszą oddalać. Że spokój może być większą siłą niż walka. I że czasami znalezienie własnego „domu” nie oznacza znalezienia miejsca. Oznacza znalezienie człowieka, przy którym wreszcie możemy być sobą.
A może właśnie dlatego warto zajrzeć do tego „Kosmosu”❓
Czytaliście pierwszy tom❓A może „Kosmos”. Tom II jest już na Waszej liście❓Dajcie znać w komentarzach – jestem ciekawa Waszych opinii!


