„Obserwowałem ją, jak znika za furtką i w ciemnościach podwórza. Coś we mnie zadrżało. Nie ze strachu ani z zimna. Po prostu już za nią tęskniłem”.
Hej bookholiki! Lubicie ładne wydane książki? Pewnie zastanawiacie się skąd takie pytanie! Jest ono związane z ostatnio przeczytana przeze mnie książka a mowa tutaj o „Przez milion burz” od Agata Czykierda– Grabowska a wydanej w Wydawnictwie Zwierciadło.
„Widziałem ją z daleka. Padał deszcz, a ona szła przez las i wcale nie wyglądała na kogoś, kto przyjmuje się, że jest całkiem przemoczony. Ja też miałem to gdzieś. Było cholernie zimno, telepałem się z zimna, ale nie mogłem przestać na nią patrzeć. Była moją przystanią – miejscem, w którym chciałam się zatrzymać”.
Główną bohaterką tej książki jest Martyna, która lubi burze. Nie boi się ich i odczuwa je po swojemu. Jej aktualne życie nagle ulega zmianie, ponieważ zostaje zraniona, oszukana i wmanewrowania w coś czego nie zrobiła. Nie mając planu na siebie z kończącymi się oszczędnościami jedzie na wieś do odziedziczonego domu po dziadkach. Postanawia uporządkować stare pamiątki i przygotować dom sprzedaży. Jednak na miejscu okazuje się, że dom i obejście będą wymagały dużo czasu. Podczas porządków, gdy udaje się na strych zostaje zaatakowana przez jakieś stworzenie – prawdopodobnie nietoperza. Dzięki temu wydarzeniu w pobliskiej przychodni spotyka Huberta, dawną miłość, która dość szybko się skończyła…
„(…)Nie wiem, czy zakochałem się w niej właśnie dlatego, czy może za jej kolorową wyobraźnię, która zdradzała, że miała też kolorową duszą. Jej zachwyt nad pięknym tylko to utwierdził”.
Jednak stare przysłowie mówi: że stara miłość nie rdzewieje. Martyna stara się być dzielna ale wydarzenia które wokół niej się dzieją nie ułatwiają jej tego. Chciała ruszyć z miejsca jednak brak funduszy na remont nie ułatwia jej tego zadania i jeszcze ten zbyt pomocny Hubert… Przewrotny los lubi płakać figle a tych dwoje coraz mocniej ciągnie do siebie. Historia Martyny i Huberta pokazuje, że pierwsza nastoletnia miłość jest ważna i nawet po czasie potrafi o sobie przypomnieć a niedopowiedzenia, tajemnice i tak ujrzą światło dzienne. Nie ma na co czekać tylko trzeba się z nimi zmierzyć…
Zainteresowani?
„Rozumiałam go, bo czułam dokładnie to samo. Ja byłam samotna wśród ludzi, on – wśród pustych ścian. Ale to była ta sama dolegliwość”.
Choć to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, to uznaje je za bardzo udane. Książka wciąga już od pierwszej strony. Po lekturze zrozumiałam zachowanie Huberta, zaimponował mi i jeszcze bardziej go polubiłam. Jak wspominałam wcześniej książka została prze pięknie wydana. Już sama okładka przyciąga wzrok i te kolorowe barwione brzegi bardzo mnie urzekły.
Polecam i bardzo zachęcam do lektury!


