RECENZJA PATRONACKA

Cześć moi mili. Dziś mam do was pytanie: Jak często chodzicie do teatru? Moje pytanie nie jest bez powodu, ponieważ jest ono ściśle związane ze książką, która okazała się pod moim patronatem w Wydawnictwie Axis Mundi a mowa tutaj o „Teatr złamanych serc” autorstwa Magdalena Buraczewska- Świątek. Premiera była 04.02,2026 r.
„Ten sierociniec to przecież nic innego jak teatr złamanych serc, cmentarz pogrzebanej miłości. Wszyscy tutaj kogoś stracili, zostali sami, Pozbawieni tego, czego każde dziecko potrzebuje najbardziej. To miejsce przypominało mi o wszystkim, co utraciłem o tym jak łatwo można zostać samemu”.
Są książki, które się czyta. I są takie, które się przeżywa. „Teatr złamanych serc” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Główną bohaterką tej książki jest Melania Ashworth, niegdyś gwiazda z potencjałem ale jej kariera została brutalnie zakończona. Bohaterka trafia do Grimthorne House – miejsca, w którym to moralność jest najważniejsza. Dyrektor pilnuje dyscypliny powołując się na wiarę ale zapominając o miłości. Melania zostaje nauczycielką i zamiast karać i łamać charakter swoich wychowanków zaczyna ich słuchać, a zamiast narzucać dyscyplinę – budzi w młodych ludziach poczucie własnej wartości. Podejmuje się narzuconego wyzwania – by stworzyć chór w tydzień. Jednak w tym działaniu nie jest osamotniona, ponieważ ma wokół siebie sprzyjające jej osoby. Jedną z takich osób jest dr Julian Whitmore oraz Sebastian, siostrzeniec dyrektora. Każda z tych postaci wnosi coś od siebie, choć różnią się od siebie i nie są idealni, to działają wspólnie dla dobra dzieci…
„Przycisnęła dłonie do twarzy, walczącą ze łzami. Nie mogła się poddać, nie teraz. Jeśli nie dla siebie, to dla tego chłopca, który śpiewał w ciemności, dla tych oczu, której jeszcze nie stracimy nadziei. Musi znaleźć sposób, by przynieść tu światło, nawet jeśli sama czuję się jak płomień na wietrze”.
Magdalena Buraczewska- Świątek stworzyła niezwykle poruszającą historię o młodych ludziach, którzy mieli nauczyć się pokory ale zamiast tego odkryli w sobie siłę, marzenia i odwagę. To historia o przemianie – cichej, subtelnej ale głębokiej. O tym, że nawet najbardziej zranione serce może znów zacząć bić z nadzieją. Największą siłą tej książki są emocje. Autorka pisze językiem subtelnym nie epatuje dramatem, a jednak potrafi wzruszyć. Każda z postaci jest wyrazista autentyczna wielowymiarowa i bliska czytelnikowi. Nasi bohaterowie „bawią się w teatr” – wokół rozgrywa się życie pełne masek, pozorów i skrywanych uczuć. Jednak przychodzi moment kiedy mogą zagrać siebie na nowo. Motyw ten nadaje powieści głębi i sprawia, że historia zostaje w czytelniku na dłużej. Ja najbardziej polubiłam Melanię i to jej kibicowałam. Pokazała, że to właśnie muzyka popycha do działania tych którzy skazani zostali na milczenie. Osiągnęła sukces, ponieważ nie poddała się. Uwierzyła w siebie i chłopców, którym dała nadzieję a oni w odpowiedni sposób to wykorzystali. Niemożliwe stało się możliwe!
„Nawet teraz, gdy żałowała swoich wyborów, nie potrafiła się pozbyć nadziei, że może jednak istnieje coś więcej. Że może jej romantyczna dusza nie jest przekleństwem, a darem. Że może jeszcze nie wszystko stracone”.

„Teatr złamanych serc” to książka dla osób ceniących literaturę obyczajową z psychologiczną nutą. Jest to odpowiednia pozycja dla tych, którzy wierzą, że najbardziej zranione serce może jeszcze nauczyć się ufać. To opowieść o tym, że czasem wystarczy jedna osoba, by zmienić czyjeś życie – nie poprzez surowość, lecz poprzez zrozumienie.
PS To lektura refleksyjna, momentami bolesna, ale ostatecznie niosąca nadzieję.
Jest to obowiązkowa lektura tego roku!
Moje Logo znajdziecie na okładce książki.
Premiera 04.02,2026 r.


